Z tym telegramem to porwałam się jak z przysłowiowa motyką na księżyc. Zamiast wybrać kanwę, pokusiłam się (fakt, troszkę z braku innej możliwości) na kawałek naturalnego lnu - niestety dość zbitego, a tym samym opornego dla początkującej hafciarki, na dodatek z wadą wzroku. Liczenie zwartych ściśle niteczek przyprawiło mnie o wytrzeszcz oczu (na szczęście przemijający J) i naciągnięcie mięśni karku. Niezwykle męczące to było dla mnie zajęcie. Tylko czerwona różą -wykonana haftem wstążeczkowym - nie stawiała oporu.
Wzór, na podstawie którego wykonałam haft pochodzi z "Twórczych Inspiracji" zeszyt 3/6 Nr 8277
Ponieważ Państwo młodzi zamiast kwiatów prosili o jakiś trunek - zabawiłam się w ozdobienie nieco smętnie wyglądającej butelki. Początkowo chciałam przyozdobić ją żywymi kwiatkami, ale trochę szkoda byłoby dla własnego widzimisię traktować te biedne roślinki nożyczkami i klejem. Kolejnym pomysłem był kubraczek dla butelki - sukienka ślubna albo garnitur pana młodego, no ale do tego przydałyby się dwie butelki, a była jedna...
Ostatecznie zdecydowałam się na decoupage. Jestem absolutną amatorką w tej dziedzinie ale przyznam, że bardzo mnie wciągnęło to malowanie, wydzieranie serwetek, klejenie i lakierowanie.
Do tego dwukolorowa rafia, gliniane serducho i gotowe.
Może po opróżnieniu zawartości butelka posłuży jako wazon?
Tyle na dziś. Niebawem pokażę kolejne efekty moich poczynań / zmagań z
materią wszelaką.
Tymczasem miełgo weekendu!
hand made by ThimbleLady


