Z uwagi na pewnego wirusa, który mnie dopadł niepostrzeżenie długo zastanawiałam się nad sensem mojej obecności na spotkaniu. Po głębszych przemyśleniach, wróżeniu z fusów i tym podobnych działaniach ostatecznie zdecydowałam, że zmierzę się z wyzwaniem - najwyżej wcześniej niż pozostali opuszczę gościnne progi Zakładu. Dlatego też tym razem wybrałam się na spotkanie bez maszyny. Postawiłam na ręczne szycie. W efekcie powstał taki oto zabawny skrzat - na wzór skandynwaski gnomów, z ukrytymi pod czapą maleńkimi oczkami. Mięciutki, milutki i bardzo brodaty. Ma wielki nochal i szpiczastą czapę zakrywającą maleńkie oczka. W nogi włożyłam druciki kratywne dzięki czemu skrzat zasiadając na skraju parapetu lub półki może założyć nogę na nogę :). Wielką brodę zrobiłam z włóczki czesankowej, którą nafilcowałam na polarowy korpus.
Polubiłam go, a Wy?
skrzat - hand made by ThimbleLady