poniedziałek, 20 czerwca 2016

króliczek dla Ani...

     Idąc za ciosem akcji w dobrej sprawie dołączyłam do kolejnej. Jeśli efekty pracy moich rąk mogą rozjaśnić czyiś szary dzień i przynieść choć odrobinę radości to zabieram się za realizację.
Tym razem uszyłam króliczka dla ślicznej, maleńkiej Ani.
Kim jest Ania? Małą księżniczką, której zła czarownica "podarowała" okrutny dar - glejaka mózgu. Ale Ania dzień po dniu dzielnie walczy.
https://www.facebook.com/Ania-nie-dam-si%C4%99-rakowi-chc%C4%99-stan%C4%85%C4%87-na-dwie-nogi-225524554489100/?fref=photo

Ta mała księżniczka niczym Alicja w Krainie czarów polubiła długouche zwierzaki. Chcę wierzyć, że potrafią one przynieść szczęście i sprawić cud. Dlatego nie omieszkałam uszyć dla niej królika dobrych wiadomości. Nie jest biały, nie ma kraciastego kubraczka i zegarka w łapce za to jest mięciutki, milutki z okrągłym ogonkiem, długimi uszami gotowymi wysłuchać dziecięcych smuteczków, z palczastymi skokami i lśniącymi oczami, w których odbija się cały świat. Wielgachne uszy przyszyłam bardzo mocno, bo mam nadzieję, że problemy z oczkami Ani są tylko przejściowe i pewnego dnia ta mała księżniczka zobaczy futrzaka i wytarmosi za uszy - bo on tylko na to czeka...

Królik w pełnej krasie - z przodu...

e-fectyinspiracji, królik maskotka, jak uszyć, zabawka dla dziecka, pomysł na prezent dla dziecka, akcja w dobrej sprawie,

i z boku...
e-fectyinspiracji, królik maskotka, jak uszyć, zabawka dla dziecka, pomysł na prezent dla dziecka, akcja w dobrej sprawie,

i z tyłu...
e-fectyinspiracji, królik maskotka, jak uszyć, zabawka dla dziecka, pomysł na prezent dla dziecka, akcja w dobrej sprawie,

i z góry...
e-fectyinspiracji, królik maskotka, jak uszyć, zabawka dla dziecka, pomysł na prezent dla dziecka, akcja w dobrej sprawie,

i z dołu :)
e-fectyinspiracji, królik maskotka, jak uszyć, zabawka dla dziecka, pomysł na prezent dla dziecka, akcja w dobrej sprawie,

e-fectyinspiracji, królik maskotka, jak uszyć, zabawka dla dziecka, pomysł na prezent dla dziecka, akcja w dobrej sprawie,

Z marchewką, soczystą i bardzo pomarańczową...

e-fectyinspiracji, królik maskotka, jak uszyć, zabawka dla dziecka, pomysł na prezent dla dziecka, akcja w dobrej sprawie,

e-fectyinspiracji, królik maskotka, jak uszyć, zabawka dla dziecka, pomysł na prezent dla dziecka, akcja w dobrej sprawie,
króliczka dla małej Ani - made by ThimbleLady

czwartek, 9 czerwca 2016

taka byłam jeszcze wczoraj ;)...

     Post miał się ukazać w dzień dziecka, ale dopadła mnie jakaś parszywa infekcja i spacyfikowała tak skutecznie, że nie w głowie było mi składać literki w słowa, a te w sensowne zdania.
Ponieważ jednak zdjęcia zostały już zeskanowane, to szkoda byłoby je stracić - do przyszłego roku pewnie zapomniałabym gdzie je zapisałam.
A wszystko zaczęło się od tego, że umówiłam się z koleżanką, że na dzień dziecka zmieniamy  zdjęcia profilowe na fb na takie z zamierzchłych już czasów. Musiałam więc przejrzeć album ze zdjęciami i okazało się, że z okresu dzieciństwa i wczesnej młodości mam zaledwie kilkanaście fotek. Kilka z nich pochodzi z czasów, gdy byłam małym berbeciem - jednak są w tak kiepskim stanie, że nawet osiągnięcia dzisiejszej techniki nie potrafią nic z nich wydobyć. Kolejne z nieco późniejszego okresu, gdy byłam grzeczną, nieśmiałą dziewczynką. No i na zakończenie z czasu szkoły podstawowej.
Czasy były jakie były. W domu się nie przelewało, ale za to miałam to szczęście, że mieszkałam w jednym domu z "przyszywaną" ciocią, która była krawcową. Całymi godzinami przesiadywałam przy niej chłonąc jej pasję i skutecznie się nią zarażając. Tkaniny, nici, wykroje i ten cudowny stukot starego Singera. Cudowny czas... Ze znalezionych zdjęć wynika też, że większość z rzeczy, które w tych czasach miałam na sobie było uszyte właśnie przez ciocię. Powyżej zdjęcie legitymacyjne i fragment sukienki uszytej z ciemnozielonego poliestru w kolorowe, nieregularne kreseczki i kropeczki, z wydłużonym kołnierzykiem bebe (do dziś lubię takie kołnierzyki).
Zdjęcie poniżej dokumentuje odwiedziny u cioci - mojej matki chrzestnej, która mieszkała w szarym bloku z wielkiej płyty, który wtedy wydawał mi się ogromny, nowoczesny, jak z innego świata... Poza butami i bielizną wszystko hand made - batystowa koszula z kołnierzykiem w pastelowe kwiatki, proste spodnie z grubej dzianiny i kamizelka z włóczki zrobiona na szydełku.


Przedszkolny balik. Jeden, jedyny raz byłam przebrana za krakowiankę. Był wianek ze wstążkami, była kolorowa spódniczka, sznur korali i zdobiony haftem, koralikami i cekinami gorset. Z tego zestawu jedynie gorset był gotowy - chyba od kogoś pożyczony.


Tu kilka fotek z niedzielnych wyjazdów do rodzinki na wieś. Zawsze było tam uroczo, świeżo, przyjaźnie. Pachniało dopiero co wyciągniętym z pieca ciastem drożdżowym. Wokół gdakały kury pilnowane przez dorodnego koguta, gdzieś tam przechadzał się leniwie kot, szczekał i zabawnie merdał ogonem piesek, który czujnym okiem ogarniał całe obejście. Było cudownie zwyczajnie! Jak to na niedzielny wyjazd przystało - obowiązkowo biała bluzeczka z kołnierzykiem, sukienka, białe podkolanówki i - w tym przypadku błękitny, krótki płaszczyk, do tego fryzura na Mireille Mathieu - no Francja elegancja :).



Tu podobny zestaw -  gotowy komplet z dzianiny sweterkowej, koszula z wielgachnym kołnierzykiem uszyta przez ciocię i obowiązkowo plastry na kolanach. Miałam taką niezabawną przypadłość w czasie dorastania, że notorycznie się przewracałam zbijając kolana. To, że nie pozostały mi do dziś żadne blizny po tych stłuczeniach uważam za cud.



W połowie drugiej klasy podstawowej zmieniłam szkołę. Poniżej pamiątka z baliku szkolnego z tego okresu. Poza epizodem krakowianki zazwyczaj byłam przebierana za cyganką. Kruczo czarne włosy, ciemna oprawa oczu, no i dość mocno okrojony budżet narzucały powielanie raz przygotowanego przebrania. A zaczęło się od przedszkolnego przedstawienia, w którym "zagrałam" cygankę i tak trwałam do chyba 3 klasy. Ukochana ciocia wyczarowała mi w tych siermiężnych czasach pełen kolorów strój, który później na lata do mnie przylgnął. Uszyła dla mnie bluzkę z czerwonej kory z rozszerzanymi rękawami, które wykończyła i ozdobiła małą falbanką i do tego spódnicę z bajkowym nadrukiem "O rybaku i złotej rybce" z falbaną na dole i czerwonymi frędzlami. Strój uzupełniała chusta od babci, do której mama przyszyła frędzle. Były jeszcze oczywiście bransoletki, korale, klipsy, kilka kart i magiczne kryształki na włosy.


I na zakończenie
ja w klasie trzeciej. Spostrzegawczy zauważyli zapewne na zdjęciu literkę H. Tak, tak, chodziłam do klasy H, a ona nie była ostatnią w moim roczniku. Nie ma to jak wyż demograficzny ;). Biała koszula z kołnierzykiem bebe - sztuczność nad sztucznościami - ale takie były obowiązkowe w mojej szkole i podejrzewam, że granatowa plisowana spódniczka - bo taką pamiętam z dzieciństwa.

No i na zakończenie komunia. Sukienkę i torebeczkę-sakiewką tradycyjnie szyła ciocia. Biały poliester to nie był szczyt marzeń na upalny majowy dzień, ale innego nie było. Do tego długi rękaw i stójka pod szyją... Ale delikatne falbaneczki naszyte na cięciach z przodu i wokół główki rękawów oraz u dołu rozkloszowanej sukienki przyćmiewały niewygody. Jak większości dziewczynek wtedy, marzyły mi się włosy ułożone w "rurki". Całą poprzedzającą noc spałam w metalowych wałkach na głowie. Bolał mnie każdy skrawek głowy, ale dzielnie to znosiłam - bo czegóż się nie robi dla wymarzonego wyglądu. Moje proste jak drut włosy skręciły się ładnie i owszem, ale dały radę przez może dwie godziny. Pod koniec uroczystości, mimo tony lakieru zaczęły się prostować, by do pamiątkowego zdjęcia dotrwać w takim stanie. Potrzeba sporo wyobraźni, aby dostrzec na zdjęciu moje wymarzone rurki, ale zapewniam, że były. To na tyle. Więcej zdjęć z tego okresu nie mam. Troszkę szkoda, ale lepsze to niż nic!
                              ........................................

Przeglądając te zdjęcia wróciły wspomnienia i aż łezka się w oku zakręciła. Taka byłam jeszcze wczoraj...
Bakcyla szycia złapałam jako kilkuletnia dziewczynka. Ta przyjaźń z przerwami trwa do dziś. Daje mi radość, satysfakcje, przegania złe myśli, wypełnia pustkę, ale potrafi też zirytować i dokopać jak trzeba!  J
Cioci - mojej nauczycielki, mentorki i dobrego anioła nie ma już wśród nas, ale jej pamięć trwa w tym co udaje mi się stworzyć. Pamiętając radość jaką ciocia sprawiała mi szyciowymi podarkami, ja sama najchętniej szyję właśnie dla dzieci...

niedziela, 29 maja 2016

akcja w dobrej sprawie...

     " Ten, kto chce pozostać w dobrym zdrowiu, powinien unikać smutnych nastrojów i zachowywać radosny umysł."  - Leonardo da Vinci

Proste i trudne zarazem…
Gdy nadchodzi choroba, gdy zabiera siły, niszczy porządek naszego małego świata trudno zachować pogodę ducha. Jeszcze trudniej jest gdy choroba dotyka tych najmniejszych…
Ale może na przekór wszystkiemu spróbować choć na chwilę przywołać dobry nastrój i szczery  uśmiech?! Czy się uda pewności nie ma, ale przynajmniej spróbować zawsze warto.

e-fectyinspiracji, akcja w dobrej sprawie, jak uszyć, zabawka dla dziecka, przytulanka,

     I taki właśnie cel miała akcja zorganizowana przez jedną z członkiń grupy Poznań Szyje. „Zbiórka uszytków dla dzieci ze Szpitala Onkologicznego ”, a konkretnie dla jednego z oddziałów  Kliniki Onkologii, Hematologii i Transplantologii Pediatrycznej w Poznaniu. Trzydzieścioro dzieci w wieku do 5 lat boksujących się z bardzo trudnym przeciwnikiem jakim jest rak, przebywa czasem długimi tygodniami w szpitalnych salach, które na czas leczenie stają się ich drugim domem. I cóż z tego, że są czyste, kolorowe, czasem ładniejsze niż pokoje w rodzinnych domach... ale domem nigdy nie będą...


Nie mogłam nie dołączyć do tej akcji. Z bawełnianych, kolorowych łatek uszyłam dwa podarki – dla dwóch małych bohaterów. 

Dla Niej lawendowego przyjaciela (wzór na podstawie znalezionego bezpłatnego wykroju w necie), który trzepotem skrzydeł ma przegonić dziecięce smuteczki. Jest mięciutki, kolorowy, a na czubku łebka ma zabawne, zakręcone czułki. Uśmiecha się przyjaźnie, a jego błękitne oczęta radośnie spoglądają w szczęśliwą przyszłość. 
e-fectyinspiracji, akcja w dobrej sprawie, jak uszyć, zabawka dla dziecka, przytulanka,

e-fectyinspiracji, akcja w dobrej sprawie, jak uszyć, zabawka dla dziecka, przytulanka,

e-fectyinspiracji, akcja w dobrej sprawie, jak uszyć, zabawka dla dziecka, przytulanka,

Dla małego żeglarza, marzącego o dalekich pełnych przygód podróżach uszyłam poduchę. Czerwona łódka na spokojnym morzu płynie do krainy dobrych wiadomości, a nad nią unoszą się niesione przez ciepły powiew wiatru mewy. 

e-fectyinspiracji, akcja w dobrej sprawie, jak uszyć, przytulanka, poduszka dla żeglarza z aplikacją

e-fectyinspiracji, akcja w dobrej sprawie, jak uszyć, przytulanka, poduszka dla żeglarza z aplikacją

e-fectyinspiracji, akcja w dobrej sprawie, jak uszyć, przytulanka, poduszka dla żeglarza z aplikacją

e-fectyinspiracji, akcja w dobrej sprawie, jak uszyć, przytulanka, poduszka dla żeglarza z aplikacją

e-fectyinspiracji, akcja w dobrej sprawie, jak uszyć, przytulanka, poduszka dla żeglarza z aplikacją

Podarki zostały przekazane dzieciom na oddział. Każde z nich z puli kolorowych przytulanek wybrały sobie te, które najbardziej przypadły im do gustu. Było zdziwienie, ale było też sporo radości. Jak napisała do nas przebywająca w tym czasie ze swoim synkiem na oddziale - "Sprawiłyście naprawdę ogromną radość dzieciakom, miło było patrzeć na ich niekłamany zachwyt z podarowanych prezentów. W imieniu swoim i innych mam baaardzo dziękuję" . 
A więc warto było!

e-fectyinspiracji, akcja w dobrej sprawie, jak uszyć, przytulanka, zabawka dla dziecka, poduszka dla żeglarza z aplikacją, pomysł na prezenet dla dziecka
poduszka i motyl przytulanka - made by ThimbleLady

niedziela, 15 maja 2016

Aloha!

Co podarować koleżance na narodziny córeczki? Maskotkę, ciuszki, gryzaki, kosmetyki do pielęgnacji maluszka, pieluszki ułożone w tort ;)... Wybór jest na prawdę szeroki i ilu ludzi tyle pomysłów.
Osobiście lubię podarki bardziej spersonalizowane.
Dlatego gdy urodziła się mała dziewczynka, której mama tańczy tradycyjny hawajski taniec hula "trafionym" prezentem okazała się spódniczka do tego tańca w wersji mikro :)

Aloha! – znaczy „dzielę się z tobą szczęściem”...

Tancerki w wielowarstwowych spódnicach z suszonej trawy, rafii lub barwnej tkaniny. Na szyjach wieńce z kwiatów lei. Balans bioder, płynne gesty dłoni, za którymi podąża wzrok, bose stopy łączące tancerza z energią ziemi, kojące dźwięki ukulele, lub wyrazisty rytm wystukiwany na bębnie wykonanym z tykwy. Pełne wdzięku ruchy opisujące piękno natury, radość i miłość do siebie i świata... 

Hawajskie tancerki hula najczęściej występują w trawiastych spódnicach. W naszym klimacie ten rodzaj "odzieży" jest raczej trudny do zastosowania nawet, jeśli miałyby stanowić tylko charakterystyczny i klimatyczny gadżet.

A więc jeśli spódniczka dla przyszłej małej tancerki to tylko z tkaniny. Dużej ilości tkaniny! Najbardziej pożądane są materiały z nadrukiem egzotycznych kwiatów, żółwi czy paproci. Niestety w lokalnych sklepach takowych nie udało się nabyć. Dlatego  wybór padł na dwa odcienie ognistej bawełny.

spódnica do tańca hula

Tkanina została zdekatyzowana przed szyciem, aby maksymalnie wyeliminować możliwość skurczenia się podczas użytkowania. Do tego dopasowane kolorystycznie nici i gumka do zmarszczenia ogromnego obwodu do właściwych rozmiarów.

spódnica do tańca hula - jak zrobić

Trzy rzędy gumek umieszczone w odległości ok 1 cm od siebie w przygotowanych tunelach zbierają w całość ogrom materiału i dodatkowo sprawiają, że spódniczka świetnie dopasowuje się do ciała.

spódnica do tańca hula

Być może spódniczka, jak pewnie spora część tego typu podarków, zalegnie na lata w szafie, a może pewnego dnia zostanie użyta.
Przyznam, że chciałabym kiedyś zobaczyć jak ta mała pannica będzie pląsać w takt hawajskich rytmów...

spódnica do tańca hula
spódniczka do tańca hula - made by ThimbleLady

środa, 4 maja 2016

bociania czapa...

Mimo wiosny w przyrodzie u mnie nadal brak nowej energii, która z tą wiosną miała przyjść. Miała i nie przyszła! Owszem - zachwyca mnie soczysta zieleń traw i kolorowe kwiaty. Cieszą ciepłe promienie słońca, ale... No właśnie zawsze musi być jakieś ale... Moje akumulatory nadal wyczerpane.
Z tego wiosennego letargu ostatnio wyrwał mnie popołudniowy telefon od chrześniaczki z prośbą o pomoc w przygotowaniu dla jej synka szybkiego przebrania na przedszkolne przedstawienie. Ten fakt wymusił pełną mobilizację sił. Dodam, że miało to być ptasie przedstawienie, a więc i inspiracji należało poszukać wśród ptactwa właśnie. Za oknem tylko gołębie, wrony, czasem jakaś zbłąkana sroka przefrunie. Przyznam, że gołębi nie lubię za bardzo. Oczwiście są piękne okazy i rozumiem miłośc do nich, ale kiedyś naczytałam się o obrzeżkach gołebich i od tego mementu omijam je szerokim łukiem - czyli piękne są, ale tylko z daleka! Na krakowskim rynku albo na Placy Świetego Marka w Wenecji nie czułam bym się raczej zbyt komfortowo J




Wracając do przebrania. Po przeglądzie zawartości pudła z tkaninami i szybkiej burzy mózgów zdecydowałyśmy z chrześniaczką, że robimy najbardziej chyba polskiego ptasiego zwiastuna wiosny - bociana. Piękny on i dostojny. Długie czerwone nogi i silny dziób to jego znaki rozpoznawcze. Biały golf i czerwone spodnie są na stanie. Wystarczy więc zrobić skrzydła z tektury i czapę z dużym dziobem. Mi w udziale przypadło wykonane bocianiej czapy. W ruch więc poszły nożyczki, nici i kawałki materii. Najpierw uszyłam bazową czapkę z białej, grubej dzianiny. Zbyt cienka i lekko dziana nie nadaje się, bo nie utrzyma sporych rozmiarów dzioba, a właśnie wielki dziób miał tu być najważniejszy. Jak już czapa była gotowa z tektury zrobiłam dwuczęściową konstrukcję, którą obszyłam miękkim, czerwonym polarem. Boki górnej i dolnej części połączyłam, aby za bardzo się nie otwierały. Pozostało przyszycie sztywnego dzioba na przedzie czapy. Tu już tak prosto nie było niestety i trochę musiałm sie nagimnastykować, aby dziób znalazł się we własciwym miejscu. Całość dopełniły oczy z kawałków filcu.

czapka dla bociana

Bociania czapa została zaakceptowana przez młodego człowieka, który w niej ma wystapić. Teraz już tylko scena, brawa i sława ;).

czapka dla bociana

przebranie bociana jak zrobić
bociania czapa - made by ThimbleLady