wtorek, 17 października 2017

jesienne klimaty...

Za co lubię jesień? Bo, że lubię to wiadomo! Lubię za magię kolorów, za szelest liści pod butami, za cudowne w dotyku kasztany, za grona jarzębiny, za zupę dyniową i placuszki z dyni. Lubię też za kojący zmysły stukot kropli deszczu o szybę i parapet, pod warunkiem oczywiście, że jestem w domu, w ciepełku...
Kasztany zbieram namiętnie i nigdy nie mam ich dość, jedynie rozsądek mnie troszkę powstrzymuje. Rozkładam je po mieszkaniu, w pracy na biurku, chowam po kieszeniach, od kilku lat robię też z nich nalewkę na stawy.
Z kolei jeśli chodzi o dynię to kiedyś jej wręcz nie znosiłam, podobnie zresztą jak szpinaku i zalewajki. Takie moja jedzeniowe traumy. Gdy byłam dzieckiem zostałam zmuszona do zjedzenia szpinakowej papki bez smaku. Brr na samo wspomnienie aż mnie otrząsa. Podobnie miałam z dynią. Mama koleżanki poczęstowała mnie słodko-kwaśną zupą dyniową. Stała nade mną i głosem nieuznającym sprzeciwy zachęcała mnie do jej zjedzenia. Zupa nic a nic mi nie smakowała. Tylko przez grzeczność i trochę ze strachu jej nie wyplułam. Przez lata nie mogłam na te dania patrzeć i nikt żadną siłą nie był w stanie zmusić mnie do ich degustowania. Wszystko się zmieniło gdy dorosłam i sama zaczęłam eksperymentować w kuchni. Dziś zarówno szpinak (najlepiej świeży, a jeśli mrożony to tylko w całych listkach) jak i dynię uwielbiam. Oba dania w wersji na pikantno z czosnkiem, pieprzem cayen, odrobiną kurkumy. Jedynie do zalewajki nie potrafiłam się przekonać i po tej jednej nieudanej próbie nigdy więcej jej nie próbowałam.
Dlatego jeśli słyszę słowo jesień to myślę dynia i kasztany :) Gdy więc tylko lato zaczyna pomaleńku się wycofywać ustępując miejsca jesieni z uwagą wypatruję dyniowych piękności. W tym roku jedną taką spotkałam na swojej drodze do pracy. To była taka niepokorna i ciekawa świata dynka, bo jedną z gałązek wypuściła poza ogrodzenie. Najpierw pojawiły się listki, potem żółty kwiat, a z niego pomaleńku zaczęła wyrastać żółta kuleczka. Gdy mijałam ją w drodze do pracy niemal z każdym dniem była większa i większa. Uśmiechałam się na jej widok. Pewnego dnia już jej nie zobaczyłam. Zapewne wylądowała na czyimś talerzu...

e-fectyinspiracji, dynia, jesień, jesiennie, w drodze

No aż mi się nieco smutno zrobiło. Ale też oczami wyobraźni zobaczyłam parującą na talerzu, pełna smaku i energii dyniowa zupę. Tego już nie dało się powstrzymać :). "Na straganie w dzień targowy" znalazłam dwie wielgachne dynki. Jedna ładniejsza od drugiej. Nabyłam spory kawał tej zielonej i zabrałam się za gotowanie.

e-fectyinspiracji, dynia, jesień, jesiennie, na straganie, zupa dyniowa

Zainspirowana dyniowym dniem w trakcie gotowania zupy ufilcowałam sobie własną, maleńką dynię. Mam nadzieję, że co jak co, ale tej to już mi nikt nie zje... chyba...  ;)

e-fectyinspiracji, dynia, jesień, jesiennie, na straganie, zupa dyniowa, hand made, filcowanie, filcowanie na sucho, włóczka czesankowa, rękodzieło, moje s(T)worki,

e-fectyinspiracji, dynia, jesień, jesiennie, na straganie, zupa dyniowa, hand made, filcowanie, filcowanie na sucho, włóczka czesankowa, rękodzieło, moje s(T)worki,

e-fectyinspiracji, dynia, jesień, jesiennie, na straganie, zupa dyniowa, hand made, filcowanie, filcowanie na sucho, włóczka czesankowa, rękodzieło, moje s(T)worki,

I jeszcze kilka jesiennych kadrów zrobionych zanim mój ukochany aparat fotograficzny padł całkowicie i nieodwracalnie...

e-fectyinspiracji, dynia, jesień, jesiennie, kasztany, jarzębina, jesienne nastoroje, dekoracje

Poznańska Cytadela z kasztanowymi alejkami. To tam w tym roku zbierałam wielkie kolczaste kule, z których wyłaniały się cudne kasztany.

e-fectyinspiracji, jesień, jesiennie, kasztany, jarzębina, jesienne nastroje,

e-fectyinspiracji, jesień, jesiennie, kasztany, jarzębina, jesienne nastroje,

A tu kilka fotek z blokowiska, na którym mieszkam. Jak widać i w takim miejscu jesień potrafi zachwycać...

e-fectyinspiracji, jesień, jesiennie, kasztany, jarzębina, jesienne nastroje,

e-fectyinspiracji, jesień, jesiennie, kasztany, jarzębina, jesienne nastroje,

e-fectyinspiracji, jesień, jesiennie, kasztany, jarzębina, jesienne nastroje,

Pozdrawiam Was jesiennie, słonecznie, kolorowo i dyniowo ;)

26 komentarzy:

  1. Son preciosos estas fotografías del otoño.
    Besos

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękną wykonałaś dyńkę . Mam nadzieję , że zupka wyszła smaczna. Ja również kiedyś zupy z dyni nie lubiłam , teraz tak . Chyba z wiekiem smak się zmienia. Piękne jesienne fotki. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję. A tak zupa wyszła wyśmienita. Może rzeczywiście z wiekiem uczymy się doceniać smaki... tak czy siak gorący krem z dyni na pikantno uwielbiam szczególnie własnie jesienią w chłodniejsze dni. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. jesien to moja ukochana pora roku, dzis nawet jest za ciepło ;)

    dynię uwielbiam, także za ciasto dyniowe pachnące cynamonem
    szpinak ghmmmm mniem
    imbir, kurkume i kolendrę ....tak jesienią kuchnia moja pachnie przyprawami
    ot dziś zupa z buraków ( zapomniałaś o burakach) ,batatów i kaszy jaglenaj z aromatem kurkumy, imbiru i czosnku..... och ....

    a co to zalewajka
    ???

    ja nie znosiłam żurku i kotletów schabowych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie ja też bardzo lubię jesienną aurę, nawet taką czasem deszczową :). Jesień i dynia to dla mnie nierozerwalny duet. Muszę przyznać, zę ciasta dyniowego jeszcze nie piekłam. A jak ono jest jeszcze z cynamonem to podejrzewam że przepadnę z kretesem bo uwielbiam cynamon...
      A zalewajka to taka zupa z pokrojonych w kostkę ziemniaczków, zalewanych czystym żurem z zakwasu chlebowego...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Najlepsza z dyni jest zupa-krem:)))Piękne zdjęcia zrobiłaś,a ufilcowana dynia jest rewelacyjna:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale sie jesiennie zrobilo!! :) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczna ta ufilcowana dynieczka :-) Pewnie że kolory jesieni są fantastyczne, żal mi tylko że tak szybko trzeba się nimi cieszyć. Dynie lubię, ciągle jakieś nowe danie dyniowe mi wskakuje na talerz. Szczęśliwie moja trauma z dzieciństwa dotyczyła tylko szpinaku (i minęła), bo dyni nikt mi wtedy nie podawał, a też bym pewnie nie polubiła :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh jesień jest bardzo piękna i kolorowa, a dynia taka słodka :) Takie dekoracje jesienne dodają uroku w mieszkaniu czy w domach. Fotorelacja bardzo ciekawa aż zapomniałam jak mieszka się w mieście i spaceruje się w parku. Aż miło teraz wspomnieć jak mieszkałam w mieście.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię jesień ciepłą i kolorową -taką jaką mamy w tym miesiącu :-) Dynię zrobiłaś śliczną :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nice autumn photos! The pumpkins are delicious in the soup and compote.
    Kiss

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne jesienne zdjęcia:)))filcowa dynia śliczna:)))nam też padł aparat:((Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie się jesień kojarzy z deszczem...
    Z dyni nic nigdy nie jadłam...Sama nie ugotuję...Może ktoś mnie kiedyś poczęstuje:))
    A Twoja dyńka jest urocza:)))
    Buziaki!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoje dyńki są przepiękne!!!
    A jesień kocham! Wszystko co najważniejsze w moim życiu, zawsze wydarzało się jesienią. To zawsze dla mnie początek, nowe, kolejne otwarcie. Zapach, to coś, co unosi się w powietrzu... ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja za jesienią nie przepadam, szczególnie za taką
    ciągle pada, mgły, a jak ludzie zaczynają palić w piecach to nawet okna otworzyć nie można
    szaro, buro i ponuro

    ale filcowa dyńka jak żywa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie w domu rodzinnym nie jadało się dyni. Dopiero potem miałam okazję popróbować u kogoś różnych dyniowych specjałów i bardzo je polubiłam. W domu raz zrobiliśmy krem z dyni. Było to jakieś 2 lata temu i to na razie tyle. Przerasta mnie jej obróbka...
    Ślę serdeczności! Dobrego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna jesień u Ciebie...serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię jesień, szkoda, że zwykle jest taka krótka ... A dynię uwielbiam i w formie kremu, i jako dodatek do dżemiku - takiego z jabłkiem i pomarańczą :) Twoja dyńka to takie cudeńko, śliczna :))) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię w moim małym wirtualnym świecie. Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony ślad Twojej tu obecności... Jeśli spodobał Ci się mój blog serdecznie zapraszam Cię do obserwowania. Z góry dziękuję za wszystkie komentarze :-)