środa, 4 maja 2016

bociania czapa...

Mimo wiosny w przyrodzie u mnie nadal brak nowej energii, która z tą wiosną miała przyjść. Miała i nie przyszła! Owszem - zachwyca mnie soczysta zieleń traw i kolorowe kwiaty. Cieszą ciepłe promienie słońca, ale... No właśnie zawsze musi być jakieś ale... Moje akumulatory nadal wyczerpane.
Z tego wiosennego letargu ostatnio wyrwał mnie popołudniowy telefon od chrześniaczki z prośbą o pomoc w przygotowaniu dla jej synka szybkiego przebrania na przedszkolne przedstawienie. Ten fakt wymusił pełną mobilizację sił. Dodam, że miało to być ptasie przedstawienie, a więc i inspiracji należało poszukać wśród ptactwa właśnie. Za oknem tylko gołębie, wrony, czasem jakaś zbłąkana sroka przefrunie. Przyznam, że gołębi nie lubię za bardzo. Oczwiście są piękne okazy i rozumiem miłośc do nich, ale kiedyś naczytałam się o obrzeżkach gołebich i od tego mementu omijam je szerokim łukiem - czyli piękne są, ale tylko z daleka! Na krakowskim rynku albo na Placy Świetego Marka w Wenecji nie czułam bym się raczej zbyt komfortowo J




Wracając do przebrania. Po przeglądzie zawartości pudła z tkaninami i szybkiej burzy mózgów zdecydowałyśmy z chrześniaczką, że robimy najbardziej chyba polskiego ptasiego zwiastuna wiosny - bociana. Piękny on i dostojny. Długie czerwone nogi i silny dziób to jego znaki rozpoznawcze. Biały golf i czerwone spodnie są na stanie. Wystarczy więc zrobić skrzydła z tektury i czapę z dużym dziobem. Mi w udziale przypadło wykonane bocianiej czapy. W ruch więc poszły nożyczki, nici i kawałki materii. Najpierw uszyłam bazową czapkę z białej, grubej dzianiny. Zbyt cienka i lekko dziana nie nadaje się, bo nie utrzyma sporych rozmiarów dzioba, a właśnie wielki dziób miał tu być najważniejszy. Jak już czapa była gotowa z tektury zrobiłam dwuczęściową konstrukcję, którą obszyłam miękkim, czerwonym polarem. Boki górnej i dolnej części połączyłam, aby za bardzo się nie otwierały. Pozostało przyszycie sztywnego dzioba na przedzie czapy. Tu już tak prosto nie było niestety i trochę musiałm sie nagimnastykować, aby dziób znalazł się we własciwym miejscu. Całość dopełniły oczy z kawałków filcu.

czapka dla bociana

Bociania czapa została zaakceptowana przez młodego człowieka, który w niej ma wystapić. Teraz już tylko scena, brawa i sława ;).

czapka dla bociana

przebranie bociana jak zrobić
bociania czapa - made by ThimbleLady

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

zapomniane matrioszki...

Matrioszki - to tradycyjne rosyjskie zabawki, wykonane z drewna w kształcie przypominającym nieco kręgle. Przedstawiają postaci ludzkie, najczęściej dziewczyny w ludowych strojach z rumianymi policzkami, (choć i zdarzają się twarze polityków, a nawet zabytki namalowane na drwnianej formie) wydrążone w środku umożliwiają włożenie jednej w drugą.



Wiem, że to mało populary i nieco obciachowy gadżet, ale bez względu na opinie darze je dużym sentymentem. Gdy byłam dzieckiem bardzo chciałam mieć te barwne drewniane lale - i to im więcej tym lepiej. Moje dziecięce marzenie spełniło się dopiero kilka lat temu, gdy koleżanka z pracy spędzała urlop w Rosji i właśnie z tej podróży przywiozła mi niespodziankowy podarek - siedmioczęściową matrioszkę.

Mimo upływu czasu nadal lubię te kolorowa baby. I okazuje się, że nie tylko ja. Dzieci przyjaciół odwiedzające mnie za każdym razem sięgają po tę zapomnianę, ale nadal pełną uroku zabawkę.




Inspirując się tymi kolorowymi babami pewnego dnia uszyłam z filcu małe matrioszki. Zapomniałam o nich zupełnie. Uszyłam i schowałam w kartonie. Najpierw powstała jedna ciemno-brązowa z prostym haftem i beżową chustą ozdobioną guzikiem z kształcie kwiatka.

broszka matrioszka

Potem kolejna - nieco bardziej "rozbudowana",  miodowo-brązowa  z haftem i koralikami. 


broszka z filcu

Tak się rozkręciłam, że uszyłam w sumie trzy breloczki i dwie broszki. Jedną przygarnęła koleżanka, drugą jej córeczka. Pozostałe trzy nadal spoczywają w kartonie.

matrioszka filc brelok

matrioszka filc brelok

matrioszka filc brelok
filcowe matrioszki - hand made by ThimbleLady
Jak oceniacie moje spojrzenie na matrioszki? Dają radę? :)

piątek, 8 kwietnia 2016

bratkowe inspiracje...

Przemierzając ostatnio osiedlowe alejki zobaczyłam na klombach i w balkonowych doniczkach kolorowo kwitnące bratki. Żółte, fioletowe, wiśniowe... delikatne płatki zatopione w soczystej zieleni liści wyglądały uroczo.



No i zapachniało mi wiosną! Ten widok sprawił, że zamarzyły mi się te kwiatki również w domu. W efekcie tego donica na balkonie zakwitła bratkami. Ale nadal było mi mało. A że już dawno nie było na blogu o decoupage postanowiłam połączyć te dwa elementy. Z tego swoistego miksu bratków i techniki decoupage - powstała kuchenna deseczka ot choćby do krojenia świeżej rzodkiewki, szczypioru czy pomidorów.
Kształtną deskę dostałam w prezencie od koleżanki, której mąż testował jakieś laserowe urządzenie do wycinania. W szufladzie z serwetkami wyszukałam taką, która niemal idealnie wpisała się w zapamiętany ze spaceru obraz żółto-fioletowych kwiatków. Wyszlifowaną deskę pokryłam z jednej strony bazową farbą akrylową w kolorze złamanej bieli. Na to delikatnie nakleiłam wydarte fragmenty serwetki i z zapałem zabrałam się za wykańczanie, kolorowanie, domalowanie szczegółów itp, itd. Potem pokryłam malunki kilkoma warstwami lakieru do drewna, wysuszyłam i gotowe.
Deska pełna bratków gotowa do użycia!

e-fectyinspiracji, decoupage na drewnie, deseczka do krojenia, do kuchni, pomysł na prezent, technika serwettkowa, hand made

e-fectyinspiracji, decoupage na drewnie, deseczka do krojenia, do kuchni, pomysł na prezent, technika serwettkowa, hand made

e-fectyinspiracji, decoupage na drewnie, deseczka do krojenia, do kuchni, pomysł na prezent, technika serwettkowa, hand made
deska do krojenia - hand made by ThimbleLady

środa, 30 marca 2016

moje kokoszki...

Święta za nami, choć świąteczny czas jeszcze trwać będzie kilka dni. Kolorowe pisanki, długouche zajączki, kurczaczki, hiacynty, słoneczne żonkile, tulipany, bazie na gałązkach wypełniły domy i wystawy sklepowe. Wokół czuć było zapach pasty do podłóg, pieczonych ciast i mięs...
W tym roku zabrakło mi czasu na wielkie przygotowania. Nie filcowałam styropianowych jajeczek, nie malowałam pisanek, za to uszyłam jako świąteczne podarki barwne kokoszki. Bawełniane kwadraty, odrobina kulki silikonowej, arkusz żółtego i czerwonego filcu, małe drewniane koraliki i kilka wolnych chwil wystarczyło aby stworzyć drobne podarki dla bliskich mi osób.

Na początku uszyłam kilka pastelowych kokoszek. Czerwone grzebyki dodały im "ostrości" i rozweseliły nieco posępne lica.




A ponieważ w powietrzu zapachniało wiosną, zamarzyło mi się więcej barw. Wyciągnęłam więc z pudła kolejne bawełniane skrawki i idąc za ciosem machnęłam dodatkowo dużą gromadkę kolorowych kokoszek. 




Wszystkie znalazły nowe, przyjazne domy :). U mnie zostały raptem dwie sztuki, które doszywałam jeszcze w sobotni poranek...

 kokoszki - made by ThimbleLady