środa, 15 grudnia 2010

szarość dnia...


 ...no to wróciłam do domu! Dwa tygodnie na szpitalnym łóżku, to aż nadto - jak dla mnie. Jestem jeszcze bardzo osłabiona, zmęczona, ale co w domu to w domu!!! Teraz nadszedł czas regeneracji sił, powrotu do formy i miejmy nadzieję do pełni zdrowia.
Będąc w takim miejscu, widząc na własne oczy z takiego bliska ludzkie cierpienie, słysząc i czując zawieszone w przestrzeni emocje... zmienia się w człowieku nastawienie do rzeczy, otaczających ludzi, codziennych problemów. Może to zabrzmi pompatycznie, ale przewartościowuje się życie, zmieniają priorytety. Jakoś inaczej widzi się niby ten sam świat, te same twarze, te same okoliczności przyrody.
    
     Ale dość o tym - to przecież blog o czymś zupełnie innym!





      Moje dzisiejsze zdjęcia nie są oczywiście "dzisiejsze". Nie nadają się na razie do stawania przed obiektywem, ale jak się okazało zostało mi troszkę fotek z czasu "sprzed".

Szarość połączona z czernią i mieniącym się granatem w biżuterii.
     Największym sentymentem w tym zestawie darzę "odziedziczony po mamie"szary sweterek . Zakupiony został na samym początku lat '80 w jednym z nieistniejących już sklepów Mody Polskiej. Kilka lat temu podebrałam go mamie i troszkę "ztuningowałam". Odcięłam - jak dal mnie - zbyt ciasny ściągacz pod szyją i dopasowałam sweterek lekko w talii. Do tego czarna spódniczka z ośmiu, ciętych po skosie i rozszerzonych u dołu klinów, sprawiających, że przy każdym obrocie wiruje niczym sukienka tancerek flamenco. Na nogach czarne pantofle na małym koturnie ze srebrnymi klamerkami. Dla lekkiego ożywienia tego zestawu dodałam naszyjnik i pierścionek z błękitnymi i granatowymi cyrkoniami oraz kryształkowe kolczyki.
     Ponieważ zestaw pochodzi z czasu przed śniegami, mrozami i ślizgawicami, dlatego jako okrycie wierzchnie wykorzystałam ulubiony płaszczyk z rękawkami 3/4, kołnierzykiem bebe i kokardkami przy zapięciu oraz prezentowaną już tu wielokrotnie turkusową apaszkę.





sweterek - vintage + DIY; spódnica - Internacionale; bluzeczka - zwykły sklep;
płaszczyk - no name; buty na małym koturnie - M.Daszyński; apaszka - India Shop
naszyjnik - India Shop; pierścionek - Rossman
statyści: szafki biurowe, balkon tym razem od drugiej strony kamienicy

12 komentarzy:

  1. Te kokardki są urocze :) Dobrze, że już jesteś w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szpital przygnębia, a jednocześnie jest miejscem bardzo hermetycznym, czas wyznaczają pory obchodu, posiłków i odwiedzin, odcięcie od rzeczywistego życia daje możliwość refleksji, a gdy się wraca do domu wszystko smakuje lepiej, wszystko wydaje się ładniejsze, wszystko cieszy bardziej, przynajmniej ja tak miałam. Dużo zdrowia i nowych pomysłów życzę. Przepiękne kolory biżuterii, a takie koturny też miałam tylko w wersji brązowej, megawygodne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też duuużo zdrowia Ci życzę i jak najszybszego powrotu do pełni sił!Wrażenia po pobycie w szpitalu doskonale rozumiem i podpisuję się pod tym,co Nurka napisała.
    A szary sweterek fajnie załatwiłaś:)Moja mama też ma trochę ubrań z Mody Polskiej.To była marka!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak tuningowalas ten sweterek, chodzi o te czesc z zrobieniem wciecia w talii? Ja tez mam jeden ktory bym takiemu zabiegowi poddala, ale nie umiem :(

    Ja swoje w szpitalach odbebnilam, miedzy innymi studniowke spedzilam na szpitalnym lozku. Po urodzeniu Mlodej tydzien, i powiem szczerze: nic mnie tak nie dobija, jak personel :( Przykre, bo przeciez na zewnatrz to normalni ludzie, a w pracy same mr i mrs Hyde.

    Sliczna bizuteria, tez lubie niebieskie kamyczki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj tak przebywanie w szpitalu z pewnoscia uczy pokory wobec zycia......
    dobrze ze wszystko juz ok i dobrze wygladasz:) sweter cudny a taki kolnierzyk bebe i te kokardki - love it!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kokardki śliczne...ale wiruje Ci spódniczka....biżu super...i dobrze, że już wracasz do zdrowia...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę powrotu do pełni sił :)
    A szary sweterek jest śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze że już jesteś :) Super szarości, sweter genialny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć :) cieszę się, że już jesteś w domu!!
    Jakiś czas temu byłam w szpitalu...ponad miesiąc. I rozumiem co napisałaś o przewartościowaniu pewnych rzeczy... Ja się tam oduczyłam pracoholizmu... i otworzyłam się na ludzi. Wiele rzeczy zobaczyłam...coś na co patrzymy codziennie, a nie widzimy, zaczęłam dostrzegać.
    Myślę, że to że zaczęłam szyć i jednak prowadzić swojego bloga jest wypadkową tego mojego pobytu w szpitalu...

    Odpoczywaj i dbaj o siebie.

    Nawiązując do zdjęć...ogromnie podoba mi się styl, który prezentujesz. A tuning sweterkowy prezentuje się fantastycznie. No i szare rajstopy...wow. Całość jak dla mnie "weryokej" :)

    a biżu......wow, super :) i nareszcie się uśmiechasz na tych zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam te Twoje "pozy", są super !!
    Dużo zdrówka Ci życzę i uśmiechu !!

    pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  11. Szary sweterek jest śliczny - taki srebrzysty, pasuje do zimowej aury.

    OdpowiedzUsuń
  12. to mama ubierała się w Modzie Polskiej ? no popatrz:))
    ja jestem codziennie w szpitalu i już nic nie przewartościowuję z tego powodu....po tylu latach pracy wyrobił mi się jedynie pogląd ,że trzeba się cieszyć z tego co się ma,bo w trumnie to będzie za późno!
    no nie :))
    dużo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię gościu miły w moim małym wirtualnym świecie. Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony ślad Twojej tu obecności... Jeśli spodobał Ci się mój blog serdecznie zapraszam Cię do obserwowania.