wtorek, 5 kwietnia 2011

lawendowe wzgórza...




     Wiosna napawa optymizmem, rozbudza zmysły, sprawia, że zaczyna się „chcieć”. Promienie słońca dodaję energii, dłuższy, cieplejszy dzień pozwala opuścić przyjazny fotel, zrzucić tony swetrów, zmienić ekran telewizora lub monitor komputera na spacer wśród wybuchającej z ogromną siłą zieleni.

     Zbudzone z zimowego snu nagle zauważamy, że ostatnie miesiące nie przysłużyły się specjalnie figurze, kształty nieco wymknęły się spod kontroli, a cera straciła blask. No i zaczynają się plany – kosmetyczka, fryzjer, wymiana garderoby, dieta, ćwiczenia...

     Ze wszystkich pór roku najbardziej właśnie lubię wiosnę i piękną polską jesień. Niestety wiosna nie odwzajemnia mojej miłości i zazwyczaj ostro mi dokopuje. Mój organizm wiośnie, a precyzyjniej przedwiośniu, mówi zdecydowane nie! Buntuje się, przeciwstawia, oponuje na każdym kroku. Zaczynam wtedy czuć się okrutnie zmęczona, a moje myśli uciekają w kierunku wakacji. Ukochana Japonia i Chiny to „marzenie ściętej głowy” ale Prowansja i jej lawendowe wzgórza albo romantyczna, „winna i oliwna” Toskania to już - jak to mawia moja koleżanka - „insza inszość”.

                                                        Lubię zapach i kolor lawendy...




     Lawendowa bluzka z ozdobną, haftowaną taśmą na dole, nieco ciemniejsze rajtki, do tego czarna spódnica i czarne balerinki. Na szczególna uwagę zasługuje wg mnie spódnica – a konkretniej jej niepowtarzalna forma –  trapezowy kształt  z licznymi stebnowanymi, wąziutkimi zakładkami na przedzie i wokół kieszonek, u dołu wywinięty na zewnątrz pas przypominający szeroki mankiet i luźno puszczone wstęgi.
     Biżuteria do tego zestawu to pierścionek - srebro z masą perłową – prawdziwy vintage – jedna z nielicznych pamiątek rodzinnych i całkowicie współczesny wisior w kształcie korony wysadzany kryształkami w odcieniu szarości, zrobiony z zakupionej w sklepie z dodatkami krawieckimi zawieszki i odpowiedniej długości sznureczka. A na dokładkę płaszcz łączący w nierozerwalną całość lawendę, biel i czerń. 








spódniczka - see by Chloe; bluzka - Bhs; płaszcz - Sara Kelly Collection;
balerinki - Laura Bailey's; rajstopy - Gatta; pierścionek - vintage; wisior - DIY

22 komentarze:

  1. Bardzo ładna bluzeczka i śliczny kolor, ja też lubię lawendę, ciekawa spódniczka a płaszczyk dopełnia całości / i nawet widzę podszewka pod kolor /, pierścionek cudny i super zrobiłaś wisior....a wiosna to też moja ulubiona pora choć tak jak Ty, tochę jestem słaba i "zniszczenia" w ograniźmie też są /trzeba brać się za siebie/...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepięknie Ci w tym lawendowym kolorku ! Super ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super blog!
    Jeśli znasz kogoś kto interesuje się robieniem na drutach i plastyką podaj jej/mu mój link:
    www.drutyiplastyka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. wszystko mi się podoba, extra zestaw, świetny wisior i pierścionek (mam podobny), pięknie ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się wiosną czuję jakbym się z zimowego snu budziła. No i ćwiczenia...o tak...trzeba się wziąć porządnie :)

    Piękny jest ten ozdobny pas na bluzce. Bardzo ładnie to razem wszystko wygląda. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. fantastyczna spódnica!!!lubię kieszenie:)
    całość pięknie się komponuje!!!lawendowy kolor jest taki romantyczny...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brunetkom ślicznie w lawendowych odcieniach, podziwiam płaszczyk, bardzo fajny!

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny zestaw :) Świetna spódniczka :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Lawendowy - śliczny kolor. Bardzo lubię łączenie go z kanarkową żółcią. Ale z czarnym bezpieczniej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bym już się bała marzyć o Japonii;)...a spódnica super!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super cały zestaw!! Ślicznie Ci w tym kolorze. Uwielbiam lawendę i jej zapach o zmroku!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. pieknie i wiosennie, uwielbiam wszekie odcienie fioletów, wygladasz tak jak wiosna powinno sie wygladac - promiennie , nie widze zmeczenia i duuuzo bardziej podoba mi sie wersja bez plaszcza - ta wersje wiosny wolę :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Spódniczka jest rzeczywiście niespotykana, podoba mi się :) Pierścionek od razu zauważyłam - jest prześliczny, taki delikatny.

    OdpowiedzUsuń
  14. śliczna dziewczyna w lewandowym klimacie
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. świetna kreacja, szkoda tylko że uśmiechu nie widać i gdzie te chęci, energia ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Sliczny lawendowy post i swietny plaszczyk!
    Ale o tych pozimowych (nad)kilogramach to chyba nie z autopsji piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. swietny blog^^
    osberwujemy sie? <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawa spódniczka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. love the color lavender, it's one of my favorites and it's soooo feminine .... you got a beautiful combination and your look is flattering to the transition of the season and the first breaths of spring. Cool!

    OdpowiedzUsuń
  20. super spódniczka... a te kieszonki... ;) zestawienie kolorów czerni z fioletem bardzo lubie...

    OdpowiedzUsuń
  21. super spódnica , dodatki , w ogóle wszystko , nie pomijając płaszczyka

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię gościu miły w moim małym wirtualnym świecie. Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony ślad Twojej tu obecności... Jeśli spodobał Ci się mój blog serdecznie zapraszam Cię do obserwowania.