wtorek, 16 listopada 2010

pocztówka z nad morza...



     Weekend w Kołobrzegu. Miły, ciepły, spędzony w towarzystwie fajnych, emanujących  pozytywną energią, dobrem i wewnętrzną radością ludzi. Weekend pełen wrażeń, miłych zbiegów okoliczności, dobrego jedzenia i rozmów do późnych godzin nocnych.


                  Kołobrzeg, molo, plaża...
     Ten zapach, ten szum, ten … wiatr utrudniający oddychanie, dławiący, wyciskający łzy z oczu. Jego siła, jego moc…Chwilami miałam wrażenie, że przewiewa mnie na wskroś, że moje myśli uciekają wraz z nim daleko i bezpowrotnie. Wiatr oczyszczenia J, wiatr orzeźwienia, wiatr …
Stawiał opór jak wielki siłacz, przeganiał ludzi chcących nacieszyć zmysły nadmorskim krajobrazem, utrudniał spacerowiczom delektowanie się jesiennym słońcem.



     Czasem wyciszał się nagle, zastygał na moment, dawał wytchnienie...
I to były chwile idealne, chwile spokoju, ciszy i takiej bezgranicznej wewnętrznej radości. Morskie wody przejmująco zimne, choć jak na te porę roku niezwykle spokojne, z niewielkimi tylko falami, na których kołysały się leniwie mewy, koiły zmysły, uspakajały, mamiły niczym syreni śpiew marynarzy. Mewy, które nie tańczyły na falach moczyły swe cienkie, czerwone nóżki krocząc po brzegu, wysiadywały grupami na falochronach lub nagle zrywały się do lotu i krążyły nad głowami. Bliżej molo dumnie maszerowały grupy łabędzi. Ich piękne długie szyje wyciągały się w kierunku spacerujących z nadzieją na jakiś smakowity kąsek. Znudzone przysiadały na delikatnym jak mąką piasku, wystawiając głowy ku słońcu. Cudny to widok.







     Piasek polskich plaż, aksamitny, biały niemal jak ten z plaży Kleopatry, miękki i przyjemny w dotyku, niejeden zagraniczny kurort może nam pozazdrościć!


     Mój strój, to w zasadzie nic nowego. Chyba wszystkie jego części miały już swój debiut na blogu. Czarny płaszczyk z rękawami ¾, kołnierzykiem bebe i zapięciem ozdobionym filuternymi kokardkami. Ciepły beżowy seter z przydługimi rękawami, który z racji tego, że ma uniwersalny kolor, a na dodatek daje dużo ciepełka, eksploatuję do granic możliwości. Pod sweterkiem ukryła się bluzka z indyjskiego jedwabiu w malowane orientalne wzory i drobniutkie mieniące się w świetle kamyki – prezent od przemiłej Pani Marii. Na zdjęciach absolutnie niewidoczna – ale za to będę mogła pokazać ją w całej okazałości przy innej okazji. A żeby rozświetlić beżowo-czarny zestaw -turkusowa apaszka, też często przeze mnie noszona i to w różnych konfiguracjach, duże kryształkowe kolczyki i przepastna torba w kolorowe kółeczka mieszcząca wszystkie mniej lub bardziej potrzebne kobiecie rzeczy J - idealna, wygodna, pakowna.


     Przystanek w podróży powrotnej do domu. Niedziela godz. 23 z minutami - Fontanna w Czarnkowie na rynku przed Ratuszem. Tu uchwycona tylko w jednym kolorze, w rzeczywistości mieniąca się wieloma barwami. Strumienie wody podskakują w niej rytmicznie, uderzając dźwięcznie w kamienne płyty przyjmując na przemian żółty, potem czerwony, to znów fioletowy czy też zielony kolor. Raz niziutko tuż nad ziemią, raz pnie się wysoko w górę, by znów spaść z dużą siłą wypuszczając wokół kropelki wody. Mimo późnej godziny miło było tak przysiąść na ławczce i nacieszyć zmęczone oczy.

płaszczyk - no name ; spodnie - Marks&Spencer; sweter - Bhs;
kozaki - Oxy's; apaszka - India Shop; torba - sklep z galenterią skórzaną
statyści: mewy śmieszki, łabędzie, kosz plażowy, fontanna

15 komentarzy:

  1. Pobytu zazdroszczę :) świetna torba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne zdjęcia...piękne morze...szalik turkusowy ślicznie ożywia...a całośc bardzo ładna...

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie to wygląda-tzn rękawy swetra wystające spod płaszczowych.
    I wogóle...morze...wiatr... :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudna torba i reszta też, fajny weekendowy look.

    OdpowiedzUsuń
  5. uwielbiam jeździć nad morze, :D

    śliczna niebieska husta !!!!!!



    dodaj do obserwowanych i napisz komentarz jak chcesz ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. można się rozmarzyć patrząc na Twoje zdjęcia Jesteś niesamowicie pozytywną osobą. Na marginesie świetna torba, no i buty oczywiście;>

    OdpowiedzUsuń
  7. fakt...można się rozmarzyć...uwielbiam nasze morze...ech... tak bardzo je lubię jak mam do niego daleko :(

    a zdjęcia świetne :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Koliberka, Bastamb, Nurka, Martienn - dziękuję bardzo, te dwa dni nad morzem pozwoliły mi złapać trochę oddechu dosłownie i w przenośni

    Sivka - na początku nie byłam pewna jak te przykrótkie rękawki płaszcza sprawdzą się w praktyce, ale okazało się, że to nie problem i teraz to jeden z ulubionych moich płaszczyków

    Dreadmamka - aż się zarumieniłam, dziękuję za tak miłe słowa

    OdpowiedzUsuń
  9. swetrzysko cudne i swietnie wspolgra z plaszczem , ale ci zazdrosze takiego wypadu, cudowne zdjecia , obejrze pewnie jeszcze kilka razy...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale Ci zazdroszczę :) Świetne zdjęcia, jak pocztówki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fantastyczna fotorelacja:)
    Dziękuję bardzo za przemiłe słowa !

    OdpowiedzUsuń
  12. oooooooo jak też chcę nad morze!!! zazdroszczę. w okolicach kołobrzegu spędzałam z dziadkami każde lato (w czasach głębokiego dzieciństwa)

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo lubię takie luzackie zestawy z kropelką koloru - fajnie wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
  14. Też tak chcę...widać, że towarzyszył Ci luz, swoboda, jednym słowem...czas relaksu :-)pozdrawiam.j

    OdpowiedzUsuń
  15. nie ma to jak Polskie morze , świetnie , energia tryska z Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię gościu miły w moim małym wirtualnym świecie. Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony ślad Twojej tu obecności... Jeśli spodobał Ci się mój blog serdecznie zapraszam Cię do obserwowania.