czwartek, 23 września 2010

różowa panienka...


    
     Kolor różowy – mieszanka bieli i czerwieni
Kojarzy się z dziecięcym światem. Obowiązkowo różowy kocyk i śpioszki dla nowonarodzonej, różowe rajstopki i skarpetki i oczywiście sukieneczki z falbankami dla małej pannicy, która wybiera się na spacer z rodzicami lub wizytę u dziadków.

     Kiedyś go wręcz nie znosiłam. Może dlatego, że farbowałam włosy na ognisto rudy kolor, a może dlatego, że kojarzył mi się z lalką Barbie, za której stylistyką, mówiąc delikatnie, nie przepadam. Zresztą szyłam sobie wtedy tylko długaśne spódnice, którymi zbierałam cały bród ulicy i kupowałam wielkie swetry z przydługimi rękawami. W mojej szafie był tylko kolor czarny z ewentualną domieszką szarości i bieli. Nie był to czas buntu przeciwko światu i jego prawidłom, raczej czas poszukiwań siebie. Dobrze mi było pod tą wełnianą, czarną przykrywką. Gdyby ktokolwiek mi wtedy powiedział, że przywdzieję kiedyś taką tunikę, to wyśmiałbym go głośno i kazała solidnie puknąć się w czoło. A dziś założyłam, mało że róż w odcieniu malinowym, to jeszcze z falbankami i tkanymi gęsto koronkami! Świat zwariował a ja razem z nim!  Ale, jak to głosi stare przysłowie „tylko krowa nie zmienia poglądów” J.





* sukienka w roli tuniki (jakoś nie miałam odwagi, aby założyć ją samodzielnie bez spodni)  
* malinowa, miękka bawełna
* falbanki jako wykończenie na dole, na górze przy dekolcie i na ramionach
* gęsto utkane bawełniane koronki
* z tyłu kilka rzędów wszytych gumek dopasowujących tunikę do figury
* fikuśne wycięcie w kształcie trójkąta na plecach
+
     jasno różowy cień na powiekach
+
różowa big rose we włosach

=
        przesłodzona, różowa cała ja J













a żeby dosłodzić na maxa - jedna z ostanich pszczółek tego lata zbierająca pyłek kwiatowy na przesłodki miodek
(tak przynajmniej sobie myślę, choć pewności żadnej nie mam, bo na życiu owadów się nie znam i nie wiem, czy to normalne o tej porze roku)

sukienka/tunika - prezent od koleżanki; spodnie - ???; bluzeczka - Top Shop;
róża we włosach - sklep z dodatkami ślubnymi;
pszczółka - skoro wybrała wściekle różowy kwiat, to może Maja, ale nie zapytałam ;)

2 komentarze:

  1. świetna ta tuniczka , tył ekstra :)ujęcie kwatka super ...

    OdpowiedzUsuń
  2. a szkoda że nie bez spodni , toche odwagi :)

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię gościu miły w moim małym wirtualnym świecie. Serdecznie dziękuję za każdy pozostawiony ślad Twojej tu obecności... Jeśli spodobał Ci się mój blog serdecznie zapraszam Cię do obserwowania.